ŚWIĘTA WIELKIEJNOCY W OKOLICY MONIEK I TRZCIANNEGO
Święta poprzedzała tzw. Niedziela Palmowa. Wtedy to dzieci wstawały wcześnie rano i z wierzbową rózgą w dłoni szły do sąsiadów. Zastawszy ich zwykle jeszcze w łóżkach "wierzbowali" ich, tj. lekko uderzając mówili "wierzba bije, nie zabije, za tydzień wielki dzień, za 6 dni, za 6 nocy doczekamy Wielkiejnocy".
Na Wielkanoc wieczorem chłopcy lub mężczyźni chodzili po domach i śpiewali pieśni o zmartwychstaniu Pana Jezusa. Utrzymywali za to jajka. Wszędzie też pozdrawiano się słowami: "zdrowi bądźcie doczekawszy Zmartchwstania Pańskiego".
Święto Wielkiejnocy było zawsze uroczystością domową wielkiej wagi. Zgromadzało bowiem prawie każdą, rozpierzchniętą po bliższej i dalszej okolicy familię pod dach domowy, dla ogrzania przy rodzinnym ognisku.
Dlatego w pierwszym dniu świąt każda rodzina pozostawała zwykle we własnym gronie, zaś drugi i trzeci dzień przeznaczony był na wzajemne odwiedziny. Zabierano ze sobą dzieci, które odwiedzając swoich rodziców chrzestnych, pozdrawiali ich, a ci z kolei częstowali je jajkami i łakociami.
W drugim dniu "śmigus - dyngus" rozweselał młodzież, dla której zwykłą miarą był garnek, lub wiadro wody z którym za węgłem domu czekali swawolni chłopcy. Trudno było przejść ścieżką, ażeby nie zostać oblanym wodą. Narażone na to były szczególnie młode i ładne dziewczyny, które po tego rodzaju "zabiegu" były nie tylko mokre, ale również... złe na swoich "prześladowców". Znak był jednak pewny, że podobają się miejscowym chłopcom...
"Minęły wieki, a tak jak niegdyś znicz od pogan strzeżony, tak jak poganie pamiątki od ludu przechowane - pielęgnujemy dawne przodków obrzędy: to, co weszło w zwyczaj, niechaj zwyczajem zostanie, a to, co było, cośmy od Ojców zasłyszeli, lub sami jeszcze widzieli, przekażmy tym, co po nas przyjdą; pomnij, że gdzie była przeszłość, tam i przyszłość będzie".
Leon Potocki 1854
WIELKANOC...
Wielkanoc, najważniejsze i najstarsze święto chrześcijaństwa, obchodzone na pamiątkę Zmartwychwstania Chrystusa - początkowo w dniu żydowskiej Paschy, a od soboru w Nicei (325) w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni Księżyca (tj. między 21 marca a 25 kwietnia).
Obchody religijne Wielkanocy rozpoczyna odbywająca się wczesnym rankiem procesja i msza, w Kościele katolickim zwana rezurekcją, w prawosławnym - jutrznią. W tym dniu spożywa się uroczyste śniadanie w gronie rodzinnym, poprzedzone składaniem sobie życzeń.
Wielkanoc wieńczy okres Wielkiego Postu i poprzedzający ją Wielki Tydzień. Jest czasem radości (symbolizuje ją biały kolor szat liturgicznych). Z Wielkanocą wiążą się liczne religijne i ludowe obrzędy: (święcenie pokarmów, zdobienie pisanek, śmigus-dyngus i wiele innych).
Wielkanocne tradycje i zwyczaje.
"W tradycjach większych uroczystości świata chrześcijańskiego dają się zauważyć dwa pierwiastki: jeden - czysto religijny, chrześcijański; drugi - ludowy, pogański. I często trudno rozróżnić te dwa elementy, gdyż oba uświęcił swoją powagą Kościół, widząc jak wielkie znaczenie przywiązywał świat pogański nie tyle do treści swych wierzeń, co do zwyczajów i zabaw towarzyszących dawnym uroczystościom, nie występował więc przeciw form, lecz tolerował je, starając się tylko zaszczepić wśród pogan dogmaty chrystianizmu. Już w 591 roku papież Grzegorz Wielki - wysyłając misjonarzy, aby głosili wiarę w Chrystusa - zalecał, aby mieli na uwadze zwyczaje mieszkańców, nie niszczyli ich świątyń, ale raczej na kościoły je zamieniali, aby nie wzbraniali obchodu uroczystości i składania ofiar, lecz starali się zamieniać na uczty religijne dla chwały Boga.
I taka polityka dawała znakomite rezultaty. Stare pogańskie obrządki i zwyczaje pozostały, podnosząc już tylko urok i bogactwo chrześcijańskich świąt. Kościół - przyjmując stare, pogańskie obrzędy i nadając im chrześcijańską treść, a czasami tylko nazwę - zlał wszystko w jedną wielką kościelną uroczystość. Tak bardzo stary obrzęd topienia, wyrzucania bądź palenia kukły, wyobrażającej zimę, powraca odnowiony w obrzędowości świąt wielkanocnych jako unicestwienie Judasza.
Papież Grzegorz Wielki nazwał Wielkanoc "Solemnitas Solemnitatum" czyli uroczystość uroczystości. Święta te - poprzedzone Wielkim Postem, w czasie którego zima walczy z wiosną - były zawsze dla Polaków najcudowniejszym symbolem zwycięstwa dobra nad złem, prawdy nad kłamstwem, ducha nad materią. Dlatego też Wielkanoc w Polsce obchodzono zawsze niezwykle uroczyście, świątecznie i hucznie. Odrodzenie duchowe, które dawało Zmartwychwstanie Pańskie, odbycie rekolekcji, odpuszczenie grzechów - niosło prawdziwą, nową wiosnę."
Wielkanocny poniedziałek.
"Krótka była noc z Wielkiej Niedzieli na Wielki Poniedziałek. Nie wyspali się ludzie, bo zanim zapiały pierwsze kury, babskie piski postawiły całą wieś na nogi. Odwieczny zwyczaj nakazywał, by wraz z brzaskiem zacząć oblewanie dziewuch wodą. Wiedziały, co je czeka o świtaniu i może dlatego nie zawarły na noc drzwi od chaty. Zostać oblaną - nic wprawdzie przyjemnego, ale spędzić cały dyngus w suchym przyodziewku - jeszcze gorzej, po prostu wstyd! "A zdarza się nieraz, że przekwitła dziewucha sama wyleje na siebie dobry dzbanek wody w kącie obejścia i wybiegnie na drogę, krzycząc w niebogłosy: "Tak me zlały te zarazy! Tak me zlały"
Oblewanie wodą w tym dniu to męski przywilej. Młodzież nie miarkowała i z cebrzykami czekała na panny, przycupnąwszy za płotem. A niechby która młódka wpadła w ich ręce... Biada jej, bo to przecież koniec marca, rankiem ziąb jeszcze okrutny a oni jej nie darowali, póki nie zmoczyli do ostatniej suchej nitki. Wrzucili do stawu albo zepchnęli z wysokiego brzegu do rzeki, bywało, że wtrącili i w koryto. Po takim śmigusie matka rodzona nie poznała niebogi! A z drugiej strony, to widać było, że ma panna powodzenie.
Smutno było w tej chacie, w której miodki siedziały suche. Wypominała to gospodyni parobkom, gdy przychodzili po dary: "Tu żeście dziewcząt nie kąpali. Idźcie sobie teraz dalej!"
Wioska była zalana wodą jak po deszczu. Zdenerwowane ptactwo, które takich porządków na podwórzu nie lubi, kwakało, gdakało i gęgało podniesionym głosem. Psy ujadały zajadle, bo je poczęstowano resztką wody z cebrzyka. Koty pochowały się w najciemniejsze kątki. Zabawa trwała na całego. Już nie tylko chłopcy uganiali się za dziewczętami, ale i gospodarz chlusnął kubkiem wody na okazały biust gospodyni. Gorset mokry... Gospodyni niby to się gniewała, ale przecie była rada, że i ona jeszcze nie taka ostatnia. Jutro odbije sobie za dzisiaj. Nazajutrz bowiem zmieniały się role i baby miały sprawiać dyngus-śmigus chłopom. Ale na razie jak Polska długa i szeroka trwało oblewania dziewcząt. Echo niosło piski, krzyki od Bałtyku po Karpaty. Nawet na dworze królewskim arystokratyczni kawalerowie dystyngowanie skraplali damy wodą różaną z flaszeczki.
Trudno dzisiaj powiedzieć, jaki był sens tego zwyczaju, który przecież jest kontynuowany. Możliwe, że chodziło tu o akt oczyszczenia i wzmocnienia sił rozrodczych. Ziemia rodzi tylko wtedy, gdy nie brak jej wody, gdy padają deszcze. Sama w sobie, bez wody, pozostaje bezpłodna. W wielu okolicach w drugi dzień świąt wielkanocnych oblewano nie tylko kobiety, ale i ziemię, by spowodować większe plony, oraz krowy, by dawały więcej mleka.
Ze świętami wielkanocnymi łączyły się także różne lokalne zwyczaje. "Na Podlasiu, w niektórych wsiach, kobiety "piszące" jajka zbierały się w jednej izbie, do której wzbraniano wstępu innym, zwłaszcza mężczyznom. Gdy któryś z nich przypadkiem czy celowo wszedł do wnętrza, kobiety wypędzały go i zacierały ślady po intruzie spluwając ukradkiem lub rzucając za siebie odrobinę soli. We wsiach jeszcze dalej ku wschodowi leżących odczyniano urok, który mógł rzucić mężczyzna, posypując solą pisanki i jajka jeszcze nie ozdobione, a także przybory do "pisania" "Sól tobie w oczach, kamień w zębach" - szeptały kobiety. "Jak ziemia woskowi nie szkodzi, tak twoje oczy niech nie szkodzą pisankom".
Malowane lub kraszone jajka otrzymywali najpierw członkowie rodziny oraz dzieci chrzestne, a później, w tygodniu po Wielkanocy -- osoby zaprzyjaźnione. Podarowanie pisanki chłopcu czy dziewczynie poczytywano za dowód sympatii. "Dorastający chłopak - czytamy w relacji sprzed wieku - poczuwszy wolę bożą do którejś z dziewcząt, czeka uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego; wtedy wyraża jej swoje uczucia miłosne przez doręczenie pisanki. Jeżeli dziewczyna przyjmie pisankę i w zamian da swoją, to każe tym się domyślać, że będzie wzajemną. Trzyma się jednak z dala, jeżeli jest przezorna, dopóki nie zmiarkuje, że chłopak ma uczciwe zamiary. Nawiązane tym sposobem miłostki kończą się często małżeństwem".
Pisankami obdarowywano nie tylko żywych, lecz także zmarłych, dając w ten sposób wyraz pamięci o przodkach i -- być może nie całkiem świadomie - nawiązując do prastarych wierzeń, które kazały upatrywać w jajku zalążka życia i jego potencji, a więc możliwości odrodzenia, ciągłości trwania. Stąd pisanki na cmentarzach, głównie prawosławnych, składane tam w drugą Niedzielę Wielkanocną".
W Krakowie natomiast bardzo popularny był tzw. "emaus", ludowa zabawa urządzana na pamiątkę drogi Apostołów do miasteczka Emaus. Zabawa ta odbywała się na Zwierzyńcu i związana była z odbywającym się tam odpustem. Na Zwierzyniec przybywało wielu kramarzy. Rozkładali swe stragany pełne błyskotek, piszczałek, słodyczy. Krakowscy czeladnicy, a także parobcy z okolicznych wiosek, tłumnie przybywający na emaus, zaczepiali dziewczęta, uderzając je gałązkami wierzby. Staczali między sobą popisowe walki na kije. Ale najwięcej gapiów było przy kościołach. Każdy chciał zobaczyć procesję bractw religijnych, idącą w całym rynsztunku, z bębnem, chorągwią bracką i świętymi obrazami.
Okoliczna ludność, zwłaszcza krakowiacy, chętnie przychodzili na Zwierzyniec w tym dniu. Po pełnych świątecznego obżarstwa i opilstwa godzinach dobrze było zażyć trochę ruchu. W powietrzu unosił się zapach wiosny, ptaki śpiewały... Dobrze jest żyć."
Wykorzystano fragment książki Ewy Ferenc "Polskie tradycje świąteczne" Drukarnia i Księgarnia św. Wojciecha Sp. ZOO. Poznań 2000, oraz fragmenty książki Józefa Smosarskiego "Świętowanie doroczne w Polsce" Biblioteka "Więzi"
Zebrał i opracował Tomasz Szlagowski ("Gazeta w Choroszczy")
ZWYCZAJE WIELKANOCNE