W każdym z nas drzemie ta nieodparta chęć poznawania świata. Często wyruszamy do miejsc, które znamy z opowieści innych, by samemu je zobaczyć. Bywa jednak i tak, że zupełnie nieoczekiwanie sami je odkrywamy.
To przypadek sprawił, że znalazłem się w miejscu, gdzie naturalne piękno przyrody najpierw człowieka zdumiewa, a później wprawia w zachwyt. W pamięci jak przeźrocza pozostają utrwalone obrazy Krajobrazu Podlasia.
WRÓCIĆ - CHOĆBY TYLKO WSPOMNIENIAMI...
Dawna "droga carska" otoczona potęgą lasów. Tuż nad nią lecą bociany, niczym pilot wytyczają kierunek dla poruszających się ludzi. Znajdując skrawek wolnej przestrzeni osiadają na ziemi. Wyglądają dostojnie. Mijając je można odnieść wrażenie, że to forma powitania w świecie fantazji. Docieram do Goniądza.
Tutaj u stóp wzgórza rozpościera się różnobarwna wstęga - to Biebrza. W jej toni słońce to przegląda się, innym razem odbija promienie słoneczne. Szybujące po niebie ptaki przysiadają co raz, jak spragniony w oazie, by wodą zaspokoić pragnienie.
Rozlewiska, mokradła, trawy sięgające po horyzont, a wszystko malowane pełną paletą barw. Wielokrotnie rozkoszuję się tym widokiem z pozycji obserwatora na wzgórzu. Niczym nie zmącony spokój pozwala odpocząć. Tu pisarz mógłby doznać lekkości pióra.
Budzi sie dzień. Poranek zachęca do spacerów nad Biebrzą. Powiew wiatru w zetknięciu z wodą przynosi wyczuwalny chłód. Świeżość wdychanego powietrza uskrzydla. Bociani klekot przypomina o miejscu w którym się znajduję. Narasta pragnienie przeżycia prawdziwej przygody.
Spływ kajakiem w dół Biebrzy, wiosła służą jedynie za ster. Linie brzegu tworzy cudowna, różnobarwna roślinność, w której ptaki wydają się mieć swój raj na ziemi. Na wodzie lilie, rozłożyste, barwne gdzie okiem sięgnąć. Mijam sznur łabędzi płynących w górę rzeki. Łatwość z jaką to czynią, można porównać do chmurki płynącej po błękicie nieba. Nurt wody kolejny raz zatacza łuk.
Już przystań. Czas jak rzeka płynie szybko. Kajak na brzeg. Teraz przejrzystość wody unosi moje odbicie. Wyprawa do Biebrzańskiego Parku Narodowego jest połączeniem lekcji przyrody z sprawnością fizyczną. Wytyczony szlak pieszy wskazuje drogę.
Przemierzając obszar bagienny, przysłonięty drzewami, odnosi się wrażenie że kryje on swoje mroczne tajemnice. Tutaj słońce jest niedostrzegalne. Gdzieś z tyłu, pozostaje to miejsce, a odsłania się niezmierzalna okiem równina. Na niej torfowiska porośnięte po części trawami.
Owady zaznaczają swoją obecność - gryzą. Wyjście na ambonę widokową umożliwia doskonałą obserwację terenu. Pomocna okazuje się lornetka. Nad głową lot ptasich kluczy. Dreszcz emocji przeszywa ciało. W oddali widoczne łosie. Potężne, budzące respekt.
Zmęczenie szybko mija, a niecodzienne spostrzeżenia i doznania na zawsze pozostają w pamięci. Warto było trudzić się. Tylko natura mogła sprawić, że są tak urokliwe miejsca na ziemi, a człowiek na szczęście nie próbował ich upiększyć. Odkrywając właśnie takie miejsca chętnie do nich wracamy, choćby tylko wspomnieniami...
Henryk Kasprzyk, Czeladź