SŁOWA UZNANIA
należą się czwórce młodych ludzi: Małgorzacie Piekarskiej, Dawidowi i Konradowi Trybułowskim oraz Karolowi Szymaniak z Moniek, za trud zorganizowania 24.11.07 koncertu w MOK. Jak na debiut, to chylę czoła i mam nadzieję, że młody kolektyw na tym nie przestanie, a organizowane przez nich koncerty na stałe wejdą do kalendarza lokalnych imprez.
O zespole, który rozpoczął koncert nie wspomnę, bo po prostu szkoda na nich czasu. Nie to, że grają źle. Ale "gwiazdorskie" maniery amatorów po prostu rozkładają mnie na łopatki.
Następny był laureat Festiwalu Jarocin 2006 - zespół JUNK z Białegostoku. Muszę przyznać, że kilka miesięcy temu w "Rokicie" ci trzej panowie bardziej mi się podobali. Ale teraz też nie było źle. Ciężkie anarcho-punkowe granie ocierające się chwilami o DISCHARGE czasem o NEUROSIS. Kariera przed nimi.
LOLLIPOP z Moniek zgromadził chyba największą liczbę bawiących się pod sceną. Ale wiadomo, grają to co jest teraz popularne wśród młodych fanów rocka - covery idoli typu SLIPKNOT czy SEPULTURA.
KAGANIEC z Białegostoku ujął starszą część widowni coverami DEUTERA i SHAM 69 chociaż ich własne street punkowe utwory też miały swój urok. Na koniec SILENT HILL (także Białystok) i znowu gratka dla miłośników nu metalu.
Koncert bardzo udany z małymi zgrzytami związanymi z pierwszym zespołem o którym w swojej złośliwości nie wspominam, ale należy im się takie traktowanie na jakie zasługują.
Mam nadzieję, że czwórka młodych organizatorów nie zrazi się przeciwnościami losu i niebawem zorganizuje następny równie dobry (a może nawet lepszy) koncert.
Jacek Żędzian