W POPIELEC O KONCESJACH...

Każdy rozsądnie myślący człowiek wie, że nie ograniczy się negatywnych skutków picia alkoholu przez zamykanie sklepów, czy odbieranie im możliwości jego sprzedaży (pamiętam jeszcze monieckie "ciotki", handlujące "po godzinach" wódką spod poduszki).
Czekałem więc z ciekawością na zajęcie się przez moniecką Radę Miejską nowelizacją uchwały na ten temat, zakładającą możliwość zwiększenia ilości miejsc sprzedaży alkoholu.
Zwiększenia sensownego ponieważ daje równe szanse właścicielom sklepów a, mimo dotychczasowego ograniczenia ilości miejsc mogących sprzedawać alkohol w naszym mieście, jego sprzedaż i spożycie rośnie - dotyczy to głównie piwa i tanich napojów alkoholowych.
Rzeczywistym zaś problemem, związanym z handlem napojami alkoholowymi, jest ich sprzedaż nieletnim oraz zalew taniej "ruskiej wódki" z rynku, często mieszanej nie wiadomo gdzie i z czego.

Tak jak się spodziewałem, ten punkt obrad zajął najwięcej czasu monieckim radnym w trakcie w Środę Popielcową (gratulacje dla przewodniczącego Jankowskiego za taktowny wybór dnia). Po przedstawieniu przez przewodniczącego Rady projektu uchwały i opinii komisji stałych Rady Miejskiej, wypowiadali się między innymi: właściciel "Bianco&Rosso" - największego sklepu alkoholowego w mieście, pracownicy Urzędu Miejskiego i radni.
Temat ten był też przyczynkiem kolejnego "występu" pani radnej Sanik, która w trakcie omawiania uchwały dot. zwiększenia ilości miejsc sprzedaży i rozszerzenia zakresu koncesji na sprzedaż alkoholu, tradycyjnie już dała pokaz mówienia nie na temat.

Wystąpienie pani radnej, której tak mieszały się wątki i tematy, że w końcu mało kto rozumiał już o co jej chodzi, było zupełnym przeciwieństwem rzeczowej argumentacji właściciela "Bianco&Rosso". Mówił on o potrzebie kształtowania dobrych nawyków, zapewnienia bezpieczeństwa młodzieży i swobody prowadzenia działalności.
W przemówieniu pani radnej było za to o Środzie Popielcowej i Wielkim Piątku, cytowanie wszelkich możliwych autorytetów a na końcu kilkukrotnie powtórzone hasło o "czynieniu złem dobra". Słowem ni w pięć, ni w dziesięć, ni w pietruszkę...

Pani Sanik zaprezentowała też w trakcie sesji tradycyjną pozę "pochylonej" nad wszystkim biedami tego świata. Od nadużywania alkoholu po rodziny eksmitowane z SM za niepłacenie czynszu.
Proponuję pani radnej, żeby dała spokój budżetowi miasta i Spółdzielni Mieszkaniowej. Niech poświęci Pani część swoich rozlicznych diet za udział we wszelkich możliwych komisjach i "pochyli się" nad tymi problemami na swój własny rachunek.
Radnej Sanik, która po ośmiu latach bezbarwnego zasiadywania w monieckiej radzie miejskiej nabrała w obecnej kadencji pędu, jak lokomotywa mknąca przez prerie Dzikiego Zachodu - poświęcę w całości jeden z najbliższych felietonów.

Ciekawe było również wystąpienie byłego burmistrza Męczkowskiego na temat filozofii zwalczania plagi alkoholizmu polegającej na zabieraniu koncesji "słabym" sprzedawcom, a dawanie ich firmom markowym, takim właśnie jak "Bianco&Rosso".
Nie pamiętam jednak, żeby w ostatnich 8 latach rządów byłego burmistrza ktoś taką koncesje stracił, a jedyny markowy sklep w mieście przez ponad rok bezskutecznie dobija się o zezwolenie na sprzedaż alkoholi mocnych.
Odbieram więc całą tą filozofię jako zwyczajne bicie piany, z którego nic nie wynika. Charakteryzuje ono zresztą większość wystąpień obecnego pana starosty, w których pełno planów, zamierzeń i milionowych inwestycji. Tylko konkretów jakoś brak...
Zaś ze sposobu jego uczestnictwa w posiedzeniach Rady Miejskiej odnoszę wrażenie, że nie może on nadal odzwyczaić się od roli burmistrza i mentora swoich dawnych i obecnych radnych.
Przed głosowaniem przewodniczący Jankowski zarządził przerwę, podczas której pani Sanik udała się niezwłocznie do gabinetu starosty Męczkowskiego. Po co? Rozumiem, że zupełnie przypadkowo i jako niezależna radna nie poruszała tam tematu mającego odbyć się głosowania...

Tak więc, po wystąpieniach radnych i zaproszonych gości, z których większość zgodziła się, że ilość miejsc w których sprzedaje się alkohol ma taki sam wpływ na zwalczanie alkoholizmu, jak kolor konia na siłę z jaką ten koń ciągnie wóz - ośmioma głosami radnych grupy Jankowskiego (Jankowski, Anszczak, Sanik, Jabłoński, Skibicka, Miękisz, Sierba, Trybułowski) - projekt uchwały odrzucono.
Czyli tradycyjnie już większość radnych zgodziła się, że jest w sumie za - a potem zagłosowała przeciw.
A mieszkańcy Moniek, też już tradycyjnie, chcąc kupić butelkę markowego alkoholu - będę musieli wsiąść w samochód i przelecieć się z jęzorem na brodzie do Białegostoku.
Za co wymienionym wyżej Panom radnym, w imieniu mieszkańców naszego miasta oraz własnym - serdecznie dziękuję.

Krzysztof Pochodowicz


wstecz