W kwietniu rozpoczęła się rozbudowa Domu Pomocy Społecznej w Mońkach, połączona z modernizacją dotychczas używanego budynku. Na okres wakacji mieszkańcy przeniosą się do Internatu Zespołu Szkół, żeby umożliwić remont i modernizację starego budynku. Całość budowy zostanie ukończona w listopadzie...

To jest nasze życie całe...

Trwająca budowa to inwestycja na wyrost, czy konieczność?
Alicja Zawistowska - po. Dyrektora DPS w Mońkach: Rozbudowa i modernizacja naszego Domu jest koniecznościa. Obiekt, w którym się znajdujemy jest zaadaptowanym budynkiem mieszkalnym z 1961 roku. 16 mieszkańców zajmuje 5 pokoi, 4 i 3 - osobowych. Mieszkają u nas osoby chodzące i leżące. Jeżeli jest ktoś na wózku, musimy go po prostu znosić. Mamy dwie wspólne łazienki - z jednej z nich (na piętrze) korzysta 14 osób. Są bardzo strome schody, absolutnie nie do korzystania przez ludzi starszych.
Świetlica jest jednym pokojem używanym do wszystkiego: do spotkań z dziećmi, młodzieżą, odprawiana jest w niej msza święta, pełni rolę sali telewizyjnej i miejsca innych spotkań.
Przedzieliliśmy ją meblościanką, żeby wygospodarować pokój dla pracownika socjalnego. Przyjmuje w nim również lekarz, jest leżanka do badania chorych, szafa z lekami - dlatego, że nie mamy gdzie tego wszystkiego umieścić.
Z powodu ciasnoty nie możemy więc zapewnić naszym mieszkańcom właściwych i godnych warunków życia - takich, na jakie zasługują...
Poza tym możemy używać obecnie naszego Domu warunkowo - do końca roku mamy spełnić warunki określone w rozporządzeniu Ministra Polityki Społecznej. W innym przypadku musielibyśmy zamknąć Dom - istniejący w Mońkach od 29 lat (w lutym 2007 roku minie 30 lat od utworzenia monieckiego DPS - red.).

Jak się to zmieni po rozbudowie?
Alicja Zawistowska: Nowy Dom planowany jest na 30 mieszkańców, którzy będą mieszkać w pokojach z łazienkami, bez barier architektonicznych. Będą podjazdy dla osób niepełnosprawnych, będzie winda.
Spełnimy wszelkie standardy dotyczące warunków bytowych. Pokoje o określonej powierzchni, z łazienkami. Będzie kaplica, sala rehabilitacyjna, świetlica, nowoczesna kuchnia i stołówka, gabinet pielęgniarski, pokój terapeutyczny.
Będą też nowe miejsca pracy - zatrudnimy kilka dodatkowych osób (rehabilitanta, instruktora terapii zajęciowej, psychologa).
Planujemy wyjść z obiadami "na zewnątrz" - będą mogli z nich korzystać nie tylko nasi mieszkańcy, ale i inne starsze osoby z terenu miasta. Podobnie z sali rehabilitacyjnej i opieki w tym zakresie.

Chodzi tylko o zapewnienie mieszkańcom właściwych warunków pobytu?
Alicja Zawistowska: Zdecydowanie nie tylko. Nasze społeczeństwo się starzeje, zmienił się model rodziny, zmniejszyła się dzietność. Nie ma komu opiekować się starszymi ludźmi. Nie ma dla nich miejsca w domu. Często są to osoby chore, którymi rodzina nie jest w stanie się zająć...
Takie instytucje, jak nasza są potrzebne, żeby ludzie starsi mogli się odnaleźć, godnie spędzić resztę życia. Domy Pomocy Społecznej nie są "przechowalniami", w których zapewnia się "wikt i opierunek". Jesteśmy zwróceni na człowieka - każdy mieszkaniec traktowany jest indywidualnie. Ma dobrą opiekę, schronienie - może siebie odnaleźć, realizować swoje pomysły - żyć tak, jak chce...

Czy nie powinniśmy zapytać siebie - jakich warunków chcielibyśmy, jeżeli okazałoby się to potrzebne, dla naszych Rodziców w takim Domu?
Alicja Zawistowska: Nie tylko dla Rodziców, być może dla nas samych. Nie wiadomo, jaka przyszłość czeka każdego z nas - czy możemy liczyć na własne dzieci, zobowiązywać ich do zajmowania się nami? Mimo, że mieszkańcy są zadowoleni z pobytu tutaj - to wiem, że marzą o nowym Domu, o lepszych warunkach - to ich wielkie marzenie...
Chcą doczekać dnia, w którym zamieszkają w 2-osobowych pokojach z łazienką. Że nie będą musieli czekać godzinami, aż się zwolni wspólna łazienka.
To jest ich Dom. Nie hotel, w którym dzisiaj się jest, a jutro nas nie ma....
Przywiązują się do rzeczy, ludzi. Wyjeżdżają na święta i zaraz wracają. Znajdują u nas zrozumienie - jest im dobrze...


Rozmawiałem też z mieszkańcami monieckiego DPS...

Czesław Chwiećko: mieszkam w Domu już 4 lata. Tu jest bardzo dobra opieka. Zżyta rodzina - jak się należy. Czekamy na nowy dom - tylko to jest nasze życie całe.
Widzi pan jakie tutaj warunki, jak mieszkamy. A jak obiecują, jakie mają tam być - to nieba a ziemia...

Bohdan Flejmer: mieszkam tutaj od 8 miesięcy. We własnym mieszkaniu w Białymstoku byłoby nie do wytrzymania. Zgarbiłem się, skręciło mnie...
Dla mnie to jest najlepszy Dom. No bo co ja sobie poradziłbym sam, a tutaj wszystko przyniosą mi, podadzą. Ale mieszkają różni ludzie, ciasnota. Jeden sąsiad z pokoju ciągle krzyczy, bo coś mu się wydaje... Tu wszystko razem się zbierze, że to nie Dom Spokojnej Starości. Jedna łazienka dla wszystkich - kobiet i mężczyzn, to jest kłopot.
W nowym domu to będzie można normalnie mieszkać...

tekst&foto: Krzysztof Pochodowicz

wstecz