Już najwyższy czas na wyjaśnienie afery ogłoszeniowej...
"Noblesse oblige"...
Kiedy kilka lat temu okazało się, że jeden ze znaczących senatorów amerykańskiej Izby Wyższej używał służbowych znaczków pocztowych do prywatnej korespondencji - wybuchła afera na całą Amerykę, a sam bohater zamieszania musiał odejść ze stanowiska.
Rzecz nie dotyczyła oczywiście finansowej skali znaczkowej afery, a jednej z podstawowych zasad demokracji - moralnych kwalifikacji osoby sprawującej urząd publicznego zaufania.
Od kilku tygodni nie mogę doczekać się odpowiedzi na proste pytanie.
Czy za prywatne ogłoszenia wyborcze kończącego kadencję Pana Burmistrza Zbigniewa Męczkowskiego zapłacił Urząd Miejski w Mońkach?
Podobnie jak do bycia senatorem, do sprawowania urzędu Burmistrza Moniek nie wystarczy bowiem tylko dyplom magistra i złote usta. Potrzebne są przede wszystkim najwyższe kwalifikacje moralne - bez względu na to, kto będzie go pełnił.
Jeżeli prawdą jest, że burmistrz Męczkowski zapłacił za prywatne reklamy wyborcze we "Współczesnej" z miejskiej kasy (mam nadzieję, że tak jednak nie było) - oznacza to jednoznacznie, że utracił moralne kwalifikacje do sprawowania urzędu i powinien jak najszybciej z niego odejść - rezygnując z udziału w drugiej turze wyborów Burmistrza Moniek.
Odpowiedź na to pytanie mieszkańcy naszego miasta i gminy muszą poznać jeszcze przed niedzielnymi wyborami.
Proszę więc przestać udawać strusia i nie chować głowy w piasek przedwyborczej kampanii.
Pytam ponownie i proszę o natychmiastową odpowiedź - kto zapłacił za przedstawione niżej wydania "Gazety Monieckiej", będące wyborczymi reklamami Samorządowego Porozumienia Prawicy?
Krzysztof Pochodowicz