Nie straszny im deszcz i wiatr. Nie przeszkadza im śnieg i mróz.
Dniem i nocą kładą polbrukowe alejki, zgrabiałym z zimna rękami murują cegła za cegłą
.

BUDOWNICZOWIE MONIECKIEJ FONTANNY...

Ostatni raz tak zawzięcie budowano w Polsce chyba Pałac Kultury - dar ludu radzieckiego i pomnik dozgonnej przyjaźni. Na lewo most, na prawo most, a mury się pięły do góry...
Sztandarowa inwestycja monieckiej gminy powstaje w podobnym mozole i trudzie, wbrew przeciwnościom i wrednym językom. Coś tam przytrzyma zaprawa, co innego pierwsze listopadowe mrozy i stanie - obiekt, jak malowanie.

Cieszmy się, bo jest szansa, naprawdę jest szansa na to, że jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia - zbudowany kosztem prawie 250 tysięcy złotych - wodotrysk ucieszy oczy mieszkańców powiatowego grodu.
Odpowiedzialny za miejskie inwestycje wiceburmistrz Falkowski uroczyście przetnie wstęgę, a z kranika poleci woda i napełni fontannę.
Potem jeszcze tylko drobiazg w postaci ogrzewania, kolorowe rybki i przez całą zimę będziemy mogli spacerować, podziwiać i cmokać z zachwytu. Na Sylwestra wystrzelimy nad fontanną fajerwerki, a Moniecki Ośrodek Kultury wprowadzi zwyczaj noworocznych kapieli w Fontannie. Wprawdzie znam tylko jednego, monieckiego Morsa, ale przecież nie od razu Kraków zbudowano...
Wszystko to opisze w regionalnej prasie, naprawdę niezależny i nie chodzący "na pasku" monieckiej gminy, dziennikarz. Tym sposobem cała Polska przypomni sobie o Mońkach - dawnym Mistrzu Gospodarności, ziemi kartoflami onegdaj słynącej...

Przy okazji proszę nie rozpowiadać niesprawdzonych pogłosek, jakoby fontannowy polbruk został zabrany z niedokończonych chodników z ulicy Kopernika i ościennych, tonących w błocie uliczek.

Krzysztof Pochodowicz

)
wstecz