Obejrzałem, nagrałem i sfotografowałem niedzielne Programowe Spotkanie SPP po to, żeby nikt nie zarzucił mi tendencyjnego przedstawiania zebrań konkurencji.
BYŁO MIŁO...
Napisałem "konkurencji", ponieważ biorę udział w kampanii wyborczej Chrześcijańskiego Ruchu Samorządowego. Proszę więc Czytelników o wyrozumiałość dla niektórych moich, zapewne nieco subiektywnych, wrażeń...
Zebranie, jak wszystkie dotąd (dla prawdy powiem, że również ChRS) nie spotkało się z jakimkolwiek zainteresowaniem mieszkańców Moniek. Wzięło w nim udział około 100 kandydatów na radnych z SPP i sprzymierzonych komitetów Sajkowskiego i Samoobrony, ich rodziny, kilku pracowników Urzędu Miasta i firm podległych oraz niezawodny pan Stanisław Fiedorczuk - jedyny zadający pytania w programowej dyskusji.
Dla mnie spotkanie rozpoczęło się krótkim spięciem z klanem Falkowskich. Najpierw junior próbował kiwać mi palcem i tłumaczyć, jak mam tym razem napisać relację. Potraktowałem to, jako jego kabaretowy debiut na żywo i zaproponowałem, żeby raczej skupiał się dalej na tym co wypisuje w internecie, a w czym przerasta Kryszaka, Laskowika i Kabaret Koń Polski - razem wziętych...
Potem Falkowski senior próbował mi wmówić, że nie jestem dziennikarzem, tylko gościem spotkania i żebym nie chodził po sali z aparatem i nie przeszkadzał konferować programowo.
Jego występ potraktowałem w podobnej kategorii jak juniora - odpowiadając, że wydawałem "Wiadomości Lokalne" na bardzo długo przed tym, zanim przyszło mu do głowy zostać gminnym radnym (o wiceburmistrzowaniu nawet nie wspomnę).
Po tym miłym wstępie mogłem skupić się na samym zebraniu. Podbudowany przedspotkaniową aktywnością seniora wiceburmistrza i juniora - kandydata do powiatowego stołka - spodziewałem się równie ciekawego ciągu dalszego.
Niestety, forma była nawet OK (projektor, spot reklamowy i oklaski sali - bijącej w sumie brawo samej sobie), ale treści niestety tyle co zazwyczaj - czyli mało.
Było miedzy innymi o nowym ujęciu wody na Zdrojowej za ponad dwa miliony (nadal nie wiem: sukces, czy bubel - wynikiem którego z naszych kranów leci to, co leci), hali przy monieckiej SP 3 i ocieplaniu bloków.
Było też oczywiście "be" o wyborczej konkurencji (nie będę się o tym rozpisywał, bo nie jestem przecież samobójcą:) - zarówno w wykonaniu burmistrza, jak i kandydatów. Mistrzostwem wykazała się tutaj prawa ręka burmistrza - radny Andrzej Jankowski - oceniając jako niewłaściwą prace monieckiego ZOZ-u i zapowiadając zajęcie się tym po wyborach. Nie zdziwiłem się zbytnio, bo jak ktoś już się naprawdę zna - to przecież na wszystkim (widać to najlepiej po Spółdzielni Mieszkaniowej).
Sam Zbyszek Męczkowski wprawił mnie w zdumienie dopiero na końcu, kiedy odpowiadał na cztery pytania jedynego zainteresowanego dyskusją - p. Stanisława Fiedorczuka (panie Stasiu, przepraszam za flesz - naprawdę nie wiedziałem, że szkodzą Pana oczom jego błyski).
Dowiedziałem się w końcu, dlaczego nie powstała spalarnia i że selektywna zbiórka odpadów przynosi Mońkom straty.
Zdumiałem się natomiast, kiedy do swoich porażek zaliczył burmistrz również niewłaściwe decyzje kadrowe - mówiąc, że kto ma miękkie serce, ten musi mieć twardą inna część ciała...
Po czym obiecał, po ewentualnie wygranych wyborach, twardszy kurs w tym temacie i naprawienie popełnionych "błędów". Zapewne mylnie, ale odebrałem to jako zapowiedź konkretnych działań odwetowych w stosunku do wszystkich, którzy "ośmielili się" wystartować nie z tej - "jedynej słusznej" listy...
Zbyszku! Wyprowadź mnie z błędu, jeżeli się mylę. Bo chyba nie o taką samorządność chodziło nam wszystkim, kiedy osiem lat temu zrobiliśmy Ci kampanię wyborczą i wybraliśmy na burmistrza Moniek?
I tyle niedzielnych, późnowieczornych refleksji. Zdjęcia możecie obejrzeć sobie na stronie Mariusza (nic innego nie zobaczylibyście na moich).
Jeżeli ktoś jest naprawdę ciekaw przebiegu spotkania - służę nagraniem mp3 (mogę przesłać na maila).
Czekam też oczywiście na obiektywny materiał Kazika we wtorkowym wydaniu jego regionalnej gazety.
Na dobranoc życzę wszystkim spokojnego, przedwyborczego tygodnia i proszę żebyście nie dali się zwariować. Jeszcze tydzień i po wszystkim, a my nadal będziemy mieszkali w jednym mieście. Nie przesadzajmy więc z wyborczą retoryką i uważajmy na słowa - niektóre ciężko jest potem cofnąć.
Krzysztof Pochodowicz
Ps. Pytanie do Mariusza Oszczapińskiego. Napisałeś w swojej realacji, że "jak zapewnił nas pełnomocnik finansowy, wszelkie materiały wyborcze finansowane były ze środków KWW Samorządowe Porozumienie Prawicy."
Czy wyborcza reklama - zamieszczona na całej stronie ostatniej, miejskiej wkładki we "Współczesnej" - również została sfinansowana przez Wasz komitet?
Czekam na pilną odpowiedź i pozdrawiam serdecznie, życząc powodzenia w wyborach.